Aktualności » formowanie się stylu

Historia iluminowanej księgi bizantyńskiej z najwcześniej­szego okresu, czyli"z epoki poprzedzającej walkę o obrazy, opiera się na znikomej liczbie kodeksów i to powstałych w niewielkiej stosunkowo rozpiętości czasu, Ten stan rzeczy uniemożliwia zarysowanie ewolucji stylu wczesnobizantyń-skiej dekoracji książkowej. Dla zrozumienia jej historii w ogó­le należy cofnąć się o wiele wieków.

Początki sztuki ozdabiania ksiąg ilustracjami sięgają dzie­jów Egiptu faraonów, gdzie już w drugim tysiącleciu p.n.e. stosowano ją wyłącznie w „księgach zmarłych"r pisanych na papirusie. W epoce hellenistycznej powstawały w Aleksandrii greckie dzieła naukowe i literackie, pisane na papirusie i ozda­biane kolorowymi miniaturami. Do naszych czasów zachowa­ły się jednak zwoje papirusowe tylko z I—IV w. n.e., długo­ści kilku metrów, z tekstem pisanym w kolumnach, między które wciśnięte zostały małe przedstawienia figuralne, trak­towane szkicowo. System pisania na zwojach był wypierany od I w. przez nowy sposób pisania — na kartkach kwadrato­wych lub prostokątnych, spinanych później razem i tworzą­cych tom nazywany kodeksem. W Egipcie bywały kodeksy papirusowe, ale większość rękopisów w tym czasie powsta­wała na cienkich kartkach wykonywanych ze skóry zwierzę­cej, zwanych pergaminami (od miasta Pergamon w Azji Mniejszej, które było głównym ośrodkiem tej produkcji). Skóra cielęca, najczęściej przerabiana na karty ksiąg, nosiła nazwę welinu. Forma kodeksu ułatwiła rozwój malarstwa książkowego. Miniatura bowiem miała teraz dosyć miejsca, mogła zająć całą kartę lub jej część. Formę tę przyjęto jako właściwą dla kopiowania Biblii. Wprawdzie najstarsze ich egzempla­rze pochodzą dopiero z IV w., ale z przekazów źródłowych wiemy, że znacznie wcześniej istniały rękopisy chrześcijań­skie pisane złotymi literami na purpurze, pięknie zdobione.

W swoim dziele o życiu Konstantyna Wielkiego (najbar­dziej znanym w tłumaczeniu łacińskim De vita Constantini libri IV) Euzebiusz z Cezarei podaje, że cesarz zażądał od niego przepisania Biblii w pięćdziesięciu egzemplarzach na użytek kościołów Konstantynopola. W epoce Konstantyna rozpowszechniła się moda na wielkie, luksusowo pisane oraz ilustrowane kodeksy o treści naukowej (z zakresu botaniki, astronomii, rolnictwa itp.), literackiej (historia, dramat, poe­zja) i religijnej [Stary i Nowy Testament).

Początkowo najważniejszym ośrodkiem sztuki miniator-skiej była Aleksandria, skąd znajomość tego sposobu deko­rowania przeniosła się do Azji Mniejszej, głównie do Antio­chii, a także do Rzymu. Każdy rejon sztuki miał swój sposób ujmowania tematu, zgodny z własnymi tradycjami, nieco in­ny od ikonografii stosowanej w sąsiedniej prowincji. Przy ozdabianiu ksiąg miniaturami niektórzy malarze dobierali odpowiednie motywy z rękopisów powstałych w innych ośrodkach i łączyli je w jednej kompozycji. Tak zredagowa­na wypowiedź plastyczna, wielokrotnie kopiowana, utrwala­ła się. W ten sposób i w tym czasie ukształtowała się znacz­na część ikonografii bizantyńskiej. Kopiując miniatury, arty­ści nie zawsze również zachowywali ich właściwości formal­ne, niekiedy je modyfikowali lub dorzucali własne innowa­cje, toteż powstawały dzieła eklektyczne, złożone z różnych elementów stylistycznych. Dlatego problemy lokalizacji posz­czególnych rękopisów oraz ich chronologii są tak samo trud­ne do rozwiązania, jak w przypadku malarstwa ikonowego.

Przepisywaniem treści oraz iluminowaniem rękopisów nie zajmowali się tylko mnisi, ale także osoby świeckie, zatrud-niane specjalnie do tego celu w skryptoriach przy wielkich bibliotekach. W sferach intelektualnych należało nawet do dobrego tonu oddawanie się tego rodzaju zajęciom, w których celowali często sami cesarze. Przeważnie kopiowano dzieła dawnych autorów, o treści świeckiej. Iliada Homera, znajdu­jąca się obecnie w Biblioteca Ambrosiana w Mediolanie, prze­pisana została, zdaniem większości badaczy, w znanej pra­cowni Konstantynopola, działającej na przełomie V i VI w. Zręczny miniaturzysta naśladował doskonale dzieła różnych epok, z których najstarsze pochodziły prawdopodobnie z I w. p.n.e. Miniatury jego własnej inwencji wykazują jednak da­leko słabszy poziom tak pod względem kompozycji, pełnej nieładu, jak i sposobu przedstawiania postaci. Monotonia po­staw, brak objętości figur i głębi przestrzeni wokół nich zga­dza się ze współczesną tendencją sztuki bizantyńskiej do odre­alniania postaci, ale jaskrawo kontrastuje z innymi miniatu­rami tego kodeksu, wykonanymi według tradycji sztuki an­tycznej.
Jedyny spośród zachowanych kodeksów tego czasu, wie­deński „Dioskurides" (Wiedeń, Biblioteka Narodowa), może być precyzyjnie datowany i zlokalizowany. Jest to kopia dzie­ła z dziedziny farmakologii — De materia medica — napisa­nego w I w. przez Dioskuridesa, greckiego lekarza z Cylicji, który omawia w nim wartość leczniczą roślin. Tę ozdobną ko­pię traktatu Dioskuridesa mieszkańcy Honoraty — dzielnicy Konstantynopola — ofiarowali księżniczce bizantyńskiej Ju­liannie Anicji, prawnuczce Galii Placydii, z wdzięczności za ufundowany dla nich tuż przed 512 r. kościół. Przedstawienia roślin, portrety autora i innych lekarzy zostały w nowym rę­kopisie wiernie skopiowane z egzemplarzy starszych i oddają temat z prawdziwie antycznym realizmem, w którym tylko zastosowanie złota stanowi innowację bizantyńską, a także karta tytułowa, przedstawiająca Juliannę Anicję, jest kreacją typową dla sztuki Konstantynopola VI w. Księżniczka, w bo­gatych ceremonialnych szatach, siedzi frontalnie na tronie, jak cesarzowa, w otoczeniu personifikacji Mądrości i Wspa-niałomyślności. Grupa ta, stanowiąca część środkową minia­tury, przypomina dyptyki konsularne z kości słoniowej lub obrazy Marii w otoczeniu aniołów. Do stóp Anicji pochyla się postać kobieca, personifikacja Wdzięczności sztuki, i całuje but księżniczki. W polach bocznych miniatury — sceny rodza­jowe, przedstawione z wielką swobodą wyrazu, właściwą sztuce hellenistycznej. Opowiadają one o wielkodusznych czynach fundatorki wielu kościołów.

W takim samym stylu narracyjnym, z wielką lekkością i naturalizmem przejętym z ilustracji antycznych poematów, opowiadają część dziejów Starego Testamentu miniatury z księgi Genesis, znajdującej się obecnie w Bibliotece Naro­dowej w Wiedniu. Umieszczone u dołu stron, towarzyszą tek­stowi, ilustrując treść zapisaną złotymi i srebrnymi literami na purpurze pergaminu. Uczeni nie są zgodni co do miejsca powstania wiedeńskiej Genesis, gdyż jest ona dziełem wielu malarzy, o nierównym talencie i nieco różnych sposobach wy­powiedzi plastycznej. Jedni wysuwają Antiochię, wskazując na naturalizm i ekspresyjność scen, drudzy Konstantynopol, biorąc pod uwagę niezwykły przepych całości dzieła. Wszyst­kie jednak kompozycje, ożywione, pełne wdzięku i malowni­czych szczegółów, prawdziwe hellenistyczne sceny rodzajo­we, łączy „impresjonistyczna" tendencja i żywy koloryt. Sce­na spotkania Rebeki z Eleazarem przy studni, obok której z jednej strony spoczywa obnażona kobieta — personifikacja źródła, a z drugiej cisną się do wody niespokojne wielbłądy, pozwala ocenić charakter tego malarstwa.

Artyści po­służyli się dziełem IV lub Vw., które skopiowali prawdopo­dobnie w VI w. Historyczno-artystyczne oceny najstarszych rękopisów muszą z konieczności pozostawać dość warunko­we, gdyż nie dysponujemy wystarczająco licznym materiałem porównawczym.

W wiedeńskiej księdze Genesis zachowało się tylko czter­dzieści osiem miniatur, co wydaje się małą liczbą w stosunku do czterokrotnie bogatszego stanu pierwotnego. Jeszcze bar­dziej w ciągu wieków ucierpiała Biblia  z kolekcji Cottona w-British^Museuin  w* Londynie.  Pierwotnie" liczyła  ona  ok. trzydziestu miniatur, z któryćłrpo pożarze w 1731 r. pozostało zaledwie dwadzieścia dwie i to w stanie fragmentarycznym. Przypuszcza się, że Biblia Cottona powstała w Aleksandrii pod koniec V lub na początku VI w. W sposobie jej ilustro­wania naśladowano obrazowe opowiadania z okresu helleni­zmu, wiernie odtwarzające teksty dzieł wielkich klasyków, np. Homera czy Eurypidesa. Po ich stronach oko przebiegało szyb­ko, ze Sceny na scenę, śledząc rozwój treści opowiadania. Re­dakcja ikonograficzna epizodów biblijnych i ujęcie formalne ilustracji w Biblii Cottona różnią się wyraźnie od dwóch po­przednich" dzieł.  Wdzięk  hellenistyczny  ustąpił  tutaj   chęci uwydatnienia   duchowości   chrześcijańskiej,   wypowiadającej się w" nieco abstrakcyjnym, surowym ujęciu formalnym. Mo­delom hellenistyćzno-Tzymgkirn przydano także cechy zaczerp­nięte ze sztuki koptyjskiej, stąd -zrfajdziemy niekiedy w twa­rzach postaci wydatne, szerokie Drwi i gęste czarne włosy, które jak czapki nasuwają się na mięsiste twarze, całkowicie różne -od twarzy znanych z wiedeńskiej Genesis. * Inny' styl'— poważniejszy i bardziej uroczysty, bliski mo­numentalnemu malarstwu ściennemu z czasów, gdy zachowy­wało ono charakter „cesarski" — cechował ilustracje Ewan­gelii. Ten specyficzny rodzaj ilustracji posiadają ewangeliarze z Rossano w Italii i z Synopy nad Morzem Czarnym. Oba ewangeliarze prezentują też inny sposób dekorowania strony tekstu. Ewangeliarz ze skarbca katedry w 'Rossano  (mocno uszkodzony) został napisany złotymi i srebrnymi literami na pergaminie powleczonym purpurą. Ilustracje zgrupowane zo­stały niemal wyłącznie na początkowych stronach manuskryp­tu. Tworzą na nich Wąskie wstęgi z popiersiami proroków trzy­mających ozdobne tabliczki z napisami komentującymi każdy przedstawiony poniżej epizod ewangeliczny. Odpowiedni tekst biegnie u dołu lub powyżej miniatury, która tym samym wci­śnięta zostaje na margines karty. Dwukrotnie tylko obrazy za­pełniają całą stronę. Są to przedstawienia Chrystusa przed Piłatem i historii z trzydziestoma srebrnikami oraz — na in-nej stronie — Chrystusa i Barabasza przed Piłatem. Styl oszczędny i reprezentacyjny, często monumentalny (miał pod­kreślać nadrealną atmosferę wydarzeń), eliminuje pejzaż i wszelkie nieistotne szczegóły, a specjalnie wyeksponowaną figurę ludzką wysuwa na pierwszy plan.

Uczeni nie zgadzają się ze sobą w określeniu pochodzenia rękopisu, wiążąc go z Syrią, innymi ośrodkami Azji Mniejszej, z Egiptem lub Konstantynopolem. Ikonografia wywodzi się prawdopodobnie z Palestyny, ale przepych wykonania ewan-geliarza wskazywałby na warsztat stolicy, pracujący dla ce­sarskiego dworu.
- Drugi ewangeliarz, z którego tylko fragment tekstu św. Ma­teusza znaleziono w Synopie (obecnie w Bibliotece Narodowej w Anglii), zachował jedynie kilka ilustrowanych kart, z pię­cioma epizodami ewangelicznymi. Został, tak samo jak po­przedni, napisany złotymi literami na purpurze, ale sceny ewangeliczne towarzyszą tekstom, jak w wiedeńskiej Genesis. Biegną jednak nad dolnym marginesem karty i, w przeciwień­stwie do kodeksu wiedeńskiego, otaczają je popiersia proro­ków trzymających tabliczki z tekstem proroctw, na znak, że Siary Testament zapowiadał nadejście Nowego. Styl ilustracji żywością rysunku maleńkich figur przypomina wiedeńską Genesis, lecz jednocześnie jest bardziej realistyczny i ekspre­syjny, dramatyczny. Redukuje wszystko, co stoi na przeszko­dzie wyeksponowaniu głównego tematu, ale na skutek mniej starannej faktury nie oddaje dość dobrze szlachetnej godno­ści osób. W tym przypadku badacze również nie potrafią zgo­dnie ustalić miejsca i czasu powstania rękopisu. Przypuszcza się jednak, z pewną dozą wątpliwości, że powstał on w Syrii północnej. Oba ewangeliarze są prawdopodobnie nieco póź­niejsze od księgi Genesis z Wiednia.

 


Jeszcze inaczej przedstawia się stosunek dekoracji do tek­stu w grupie ewangeliarzy syryjskich z VI i VII w., z któ­rych najbardziej interesującym jest "ewangeliarz podpisany imieniem Rabbula, skopiowany w 586 r. (obecnie w Biblioteca Laurenziana we Florencji). Nie sam tylko mnich Rabbula był wykonawcą ewangeliarza. Stał on na czele większej grupy skrybów i malarzy mnichów w klasztorze Zagba w północnej Mezopotamii.

 

« powrót
drukuj »

Galeria zdjęć