Aktualności » Pierwsze wypowiedzi na temat Ikon
Na temat ikony po raz pierwszy wypowiedział się w 692 r. sobór ekumeniczny w Konstantynopolu, posługując się, per analogiam, dogmatem inkarnacji, jako argumentem przemawiającym za możliwością przedstawiania osób boskich za pomocą środków materialnych. Chrystus — uzasadniano — żył i działał na ziemi, jego wizerunek może więc być odtwarzany w sztuce. Ten sam sobór wypowiedział się również na temat treści ikonograficznej i formy w malarstwie ikon. Artysta, zdaniem ojców soboru, powinien oddawać wiernie konkret historyczny, ale w sposób ukazujący jednocześnie rzeczywistość duchową. Motywy symboliczne, jak np. baranek zastępujący osobę Chrystusa, zostały ocenione jako mało istotne i nie mogące zastąpić realizmu, aczkolwiek nieraz także symbolicznego, obrazów figuralnych. Ustalono też kanony ikonograficzne, które pozwalały osądzić, czy obraz jest ikoną prawowierną, czy nią nie jest. Te wszystkie nakazy, sformułowane już tak wcześnie w historii malarstwa wschodniego, wytyczyły linię rozwojową sztuki bizantyńskiej, całkowicie różną od sztuki Zachodu.
Wspomniany już VII sobór ekumeniczny potwierdził ogromną rolę tradycji w życiu Kościoła we wszystkich jego formach, również w malarstwie ikonowym, które uznał za istniejący od początku chrześcijaństwa środek do przedstawiania objawienia, inspirowany przez Ducha Świętego, i ogłosił dogmat o czci ikon. Ojcowie soboru stwierdzili, że ikonie należy oddawać cześć, gdyż jest święta, przekazuje kontemplującemu ją wiernemu stan boski swego prototypu i nosi jego imię. Teodor zwany Studitą, teolog Kościoła wschodniego, twierdził: „I należy z całą stanowczością powiedzieć, że w obrazie Chrystusa jest podobieństwo do Chrystusa, a za tym idzie, że obrazowi należy się ta sama cześć co Chrystusowi. Nie omyli się, kto powie, że bóstwo jest w obrazie." Bazyli Wielki zaś mówił: „Obraz wykonany przez artystę, przeniesiony z pierwowzoru, wnosi w swoją materię podobieństwo i uczestniczy w charakterze pierwowzoru..." (przekład W. Tatarkiewicza).
Zasada zgodności z prototypem, zgodności z prawdą historyczną, oddanie uduchowienia postaci ludzkiej stały się cechami istotnymi malarstwa ikonowego, które dla tych założeń musiało znaleźć odpowiednią formę, kolor, linię symboliczną, odpowiedni język artystyczny. Każda cecha charakterystyczna świętego musiała być dokładnie oddana, jak również każda scena z jego życia, aby ikona nie straciła wartości nadrealne-go łącznika ze świętym. (Podobnie wiernie oddany portret cesarza zastępował skutecznie imperatora w różnych sytuacjach politycznych, a hellenistyczny portret nagrobny przedłużał niejako obecność zmarłego na ziemi.) Te pojęcia leżały u podłoża samej istoty meble. Każdy więc obraz posiadał tak dalece zaznaczone podobieństwo z prototypem, że wierny poznawał od razu, czyj wizerunek oglądał, a w przypadku mniej znanych, lokalnych świętych, rozpoznawał przynajmniej ich przynależność czy to do męczenników, czy do innego grona. Pod tym względem Kościół nie tolerował dowolności czy swobodnej wyobraźni. Dlatego artyści posługiwali się starymi ikonami jako modelami, a w czasach późniejszych używali podręczników z opisami lub ilustracjami postaci świętych i scen historycznych.
Obok cech istotnych dla konkretnych świętych, wprowadzono pewne ogólne założenia obowiązujące malarza przy oddaniu osoby ludzkiej, a także przy kompozycji obrazu. Ikona, będąc portretem świętego, musiała odzwierciedlać zgodnie z instrukcją Kościoła to, co w jego ciele i w jego twarzy było niezniszczalne. ,,Można zatem tworzyć kształty stosowne dla rzeczy niebiańskich nawet z najlichszych cząstek materii... Twórczość jest usuwaniem tego, co zbędne, a „...tego, który jest ponad bytem, czci się ponadbytowo, gdy się odrzuca całą rzeczywistość" — pisał w swych dziełach teologicznych Pseu-do-Dionizy (przekład W. Tatarkiewicza). Dlatego ikona tak dalece różni się od wszystkich innych obrazów.
Zadaniem jej było oddać w sposób realny to, co nierealne. Nic nie powinno było przypominać codzienności. Ponieważ wewnętrzna harmonia człowieka -odbija się w jego ruchu i postawie, święci na portretach nigdy nie gestykulują: trwają w modlitwie. Każda ich postawa ma charakter hieratyczny, charakter doskonałego spokoju.
Tylko w szczególnie skomplikowanych kompozycjach mebli kuchennych, i to niezmiernie rzadko, święci występują w profilu, Prawie zawsze wyobrażano ich na wprost lub w trzech czwartych, dla umożliwienia z nimi kontaktu, rozmowy. W niektórych scenach, gdy oddanie nagiego ciała stawało się konieczne, przedstawiano je naturalnie, ale nie naturali-stycznie: całkowicie ascetyczne, pozbawione zmysłowej cielesności, ponieważ święty musiał być wyobrażony w swej piękności wewnętrznej, wyswobodzonej z piękna cielesnego. Z tych samych powodów przedstawiano ogólnie kolor ciała, ale nie naturalną karnację skóry. Przy tym jednak budowa ciała zachowywała logiczne proporcje, a szaty okrywały postać w sposób naturalny i logiczny. Musiały one jednak nosić charakter ascetyczny „szat chwały i nieśmiertelności". Stąd tak łatwo było, zwłaszcza w pewnych okresach, doprowadzić do krańcowej surowości form geometrycznych, widocznych w światłach i liniach fałd ubiorów, mimo że ich układ, szczególnie w średniowieczu, opracowywano bardzo starannie, poddając go rytmowi i porządkowi ogólnej harmonii obrazu. Artysta bizantyński celowo zwracał uwagę na nienaturalistycz-ne oddanie organów zmysłowych. Oczy bez blasku, pozbawione rzęs, patrzą w nieskończoność, uszy o dziwacznej formie nie służą do odbierania dźwięków ziemi, usta bez uśmiechu czy grymasu bólu są zawsze drobne i „czyste", a dłonie, bez żywego gestu, choć o pięknej linii, zdają się być bezcielesne. Nawet włosy i zmarszczki, dalekie od fizycznego prawdopodobieństwa, poddają się wymogom duchowego wyrazu, czoło zaś, dla oddania wyjątkowej mądrości, musi mieć również odpowiednią wielkość.
Twarz świętego powinna była „błyszczeć jak słońce", aby widzowie kontemplujący ją mogli zostać oświeceni przez jej wyraz wewnętrzny. Pseudo-Dionizy nauczał: „Nie jest rzeczą dla naszego umysłu możliwą niematerialnie odtwarzać i kontemplować hierarchie niebiańskie inaczej niż posługując się sposobami materialnymi. Wonie zmysłowe są odbiciami umysłowej przyczyny, a światła materialne są obrazami niematerialnego źródła jasności." (Przekład W. Tatarkiewicza.) Dlatego ten wewnętrzny blask miał oddawać złoty nimb lub man-dorla, wyrażające promieniującą wewnętrzną doskonałość.
Światło boskie, zdaniem wschodnich teologów, przenika wszystko w sposób szczególny. Ani osoby, ani przedmioty na ikonie nie oświetla więc żadne źródło światła z określonej strony. Nie rzucają też.one cieni, gdyż nie ma cieni w Królestwie Niebieskim. Jerozolima Niebieska „nie potrzebuje słońca ani księżyca, aby w niej świeciły. Albowiem jasność Boża oświeciła ją, a Baranek jest pochodnią jego.".
Malarze ikon w języku fachowym nazywali tło ikony światłem. Złote tło symbolizowało niebo, a jednocześnie miało wielkie znaczenie formalne: barwom w obrazie dodawało blasku i siły. Z tych powodów często było stosowane.
Cały świat otaczający człowieka powinien być poddany tej samej harmonii — głosili teolodzy — i złączony w jednym rytmie być zarazem podporządkowanym świętemu. Tak więc zwierzęta występujące w ikonie utraciły wygląd zwyczajny, choć zachowały cechy charakterystyczne dla swego gatunku. Cały pejzaż, drzewa i kwiaty, pozbawione samodzielności i znaczenia, stanowią uzupełnienie tła, w całości podporządkowane idei obrazu. Denaturalizacja doprowadzała niekiedy tło do całkowicie symbolicznego wyrazu. Tak samo jak pejzaż, również i architektura łączy się z postaciami jedynie w sensie kompozycyjnym, nie zaś logicznym. Jest tylko tłem, określa miejsce akcji, ale jej nie zamyka. Wszystko rozgrywa się przed nią, nie wewnątrz niej. Architektura w malarstwie ikon przedstawia wprawdzie mieszaninę pewnych elementów architektury bizantyńskiej i antycznej, ale w sposób nielogiczny, o niefunkcjonalnych formach i szczegółach. W sposób celowy nigdy nie przedstawia iluzji rzeczywistości. Wprawdzie kompozycja ikony zakłada pewną przestrzeń i głębię, do pewnego stopnia zaznacza objętość, ale tak, by nie zniszczyć płaszczyznowości obrazu. To pogodzenie płaszczyzny i głębi dokonuje się dzięki odwróconej perspektywie, stosownie do opinii VII soboru ekumenicznego, który ogłosił konieczność zgodności ikony z życiem ewangelicznym. Wiadomo powszechnie, że według praw optyki przedmioty zmniejszają się w miarę oddalenia, a linie perspektywiczne przecinają się na horyzoncie. Perspektywa ikony została zbudowana na przeciwieństwie tej zasady. Taki sposób komponowania nie wynikał z ignorancji malarzy, lecz z nakazu teologów wschodniego Kościoła, gdyż odwrócona perspektywa nie rozpraszała, ich zdaniem, i nie absorbowała umysłu, który winien był skoncentrować się na posłannictwie treści ikony. Po ogłoszeniu dogmatu o czci ikon wzmogły się tendencje do ich „oczyszczania" z tych elementów hellenistycznych, które wydawały się nieodpowiednie do ich przeznaczenia. Lecz dalsze odhellenizowanie polegało jedynie — w centralnych ziemiach imperium bizantyńskiego — na odejściu od pozostałych jeszcze elementów świeckich, tych, które mogłyby przeszkodzić sztuce w jej konkretyzowaniu wizji świata niebiańskiego. Ta tendencja znalazła zastosowanie przede wszystkim w malarstwie ikon portretowych. Lecz wiele form i liczne akcesoria klasyczne pozostały, a podnosząc znaczenie religijne osób przedstawianych — ożywiały malarstwo ikonowe, zwłaszcza w okresie tzw. renesansu Paleologów, w przedstawieniach z życia świętych i w scenach z Nowego Testamentu.
Dzięki doskonałej charakterystyce typów, ekspresji, dzięki wielu elementom ikonograficznym malarstwo ikon bi-zantyńskich pozostało wierne tradycji antycznej, mimo że nigdy naczelnym tematem średniowiecznej twórczości bizantyńskiej nie było oddanie realności materialnej. Jednakże tak w malarstwie bizantyńskim, jak w hellenistycznym tematem twórczości była postać ludzka. Typy postaci, które przekazały dawne przedstawienia, np. filozofów greckich i uskrzydlonych geniuszy, układ draperii okrywających figury, a często sam ubiór, jak chiton i himation, przejęło Bizancjum z hellenizmu. Także usytuowanie postaci, ich układ, ruchy ilustrujące wydarzenia lub uczucia przedłużyły w ikonie życie form plastycznych z ostatnich wieków meble kuchenne. Wyraz powagi, majestatu, szlachetności — charakteryzujący wszystkie dzieła bizantyńskie — wskazuje na inspirowanie się równowagą w sztuce antycznej. W utrzymaniu równowagi w obrazie niemałą rolę odegrał także krajobraz grecki, odpowiednio zinterpretowany, i elementy architektury hellenistycznej, jak portyk, atrium i towarzyszące im velum, które pozostały w malarstwie ikon nawet po upadku Bizancjum, czyli w sztuce pobizantyńskiej, także w krajach słowiańskich.
Każda, nawet najlepsza bizantyńska imitacja motywu klasycznego dawała odmienną wersję i zmieniała całkowicie jego sens, a suma takich imitacji stworzyła nowy język artystyczny, odpowiedni dla zmiennych treści ideowych.
Malarstwo ikonowe rozwijało się więc, dzięki specyficznej funkcji, na nieco innych zasadach niż malarstwo monumentalne czy książkowe. Jego ekspansja, dzięki powiązaniu z liturgią, od początku była niezwykle dynamiczna.
