Porady » Emalia i obicia do mebli
Modna w tym czasie „maniera bizantyńska" opanowała wyroby ze srebra produkowane przez warsztaty Italii. W doskonałym naśladownictwie dzieł bizantyńskich przodowała zwłaszcza Wenecja, natomiast wśród bizantyńskich prowincji Gruzja była najzdolniejszą uczennicą. Muzeum Sztuki Gruzińskiej w Tbilisi przechowuje do dziś wielką liczbę ikon oraz innych wyrobów ze srebra o poważnej wartości dla badaczy sztuki tego okresu. W tym samym muzeum znajduje się — z zacho-wanych najpiękniejszy — złoty krzyż-relikwiarz, dzieło pracowni Konstantynopola z Xv., niegdyś zawierający cząstkę krzyża świętego. Był on przypuszczalnie darem dla króla Gruzji. Na złotym tle, ozdobionym emalią, widnieją wydobyte w reliefie postacie Chrystusa na krzyżu, stojącej Marii z Dzieciątkiem na ręce oraz popiersia świętych. Brzegi obiega rama z drogich kamieni i pereł. Podobny złoty relikwiarz, z XI w., z reliefem św. Stefana, posiada kolekcja Dumbarton Oaks w Waszyngtonie, a trzeci krzyż, z XII w., z wizerunkiem Marii z Dzieciątkiem, znajduje się w Ermitażu.
Smutny los zaginionych lub zniszczonych zabytków podzieliły również regalia cesarskie. Z wielkiej niegdyś liczby złotych cesarskich koron, prawdziwych i wotywnych (wiemy, że w kościele Hagia Sophia wisiało ich kilkadziesiąt), zachowała się tylko jedna wotywna korona Bazylego I w Wenecji. Dwie kijowskie przedstawiają specjalny typ koron wykonywanych dla księżniczek z rodziny cesarskiej, wychodzących za obcych książąt, a tzw. korona Konstantyna IX Monomacha, znajdująca się w Muzeum Narodowym w Budapeszcie, była darem cesarza dla króla węgierskiego Andrzeja I.Bizantyńczycy byli mistrzami w maksymalnym wydobywaniu efektów właściwych każdej materii i w łączeniu ich w jednym obiekcie. Wynikało to z ich zamiłowania do bogactwa kolorystycznego, do luksusu, a ozdabianie wyrobów z metali barwnymi kamieniami i emalią pozwalało na zwiększenie wrażenia przepychu danego przedmiotu. W związku z takimi założeniami największa szansa rozwoju przypadła emalii.
Wyroby z emalii nie od razu osiągnęły najwyższy poziom. Początkowo zdradzały pewną nieporadność rysunku ze względu na mało jeszcze wykształconą technikę komórkową. Nauczono się nią posługiwać w sposób doskonały dopiero w Xw. Istniały dwie metody traktowania ornamentu i'obie zasadniczo utrzymały się do końca historii imperium. Według jednej, tylko motyw dekorujący wykonywano w emalii, tło natomiast pozostawało złote. Druga umieszczała centralny motyw emaliowany na tle również całkowicie pokrytym emalią. W znacznie większej liczbie zachowały się wyroby emalierskie pierwszego rodzaju, może z powodu upodobania Bizantyńczyków do złota w ogóle, a może ze względu na symbolikę złotego koloru, który był uważany za barwę nieba. Powinno się było zatem umieszczać Chrystusa i świętych na przysługującym im tle złotym. Najwięcej przykładów tego rodzaju wyrobów znajdujemy w skarbcu bazyliki św. Marka w Wenecji. Tę technikę zdobienia, a także upodobania Bizantyńczyków, najlepiej charakteryzują przechowywane tam kielichy z -X w., wykonane z agatu, o srebrnej stopie, w srebrnej oprawie koszyczka, ozdobione plakietkami ze złota i emalii. Jeden z tych kielichów należał do cesarza Romana I (ii. 101). Każdą taką plakietkę czy medalion zdobią emaliowane postacie świętych lub ojców Kościoła, umieszczone na złotym tle. Niektóre emalie pokrywa dodatkowo piękna dekoracja kwiatowa. Taki sam oryginalny motyw kwiatowy występuje na dość niezwykłych bransoletach z emalii, niedawno znalezionych w Salonikach.
Typowym dla Bizancjum, pięknym przykładem połączenia kilku technik i materiałów w jedno dzieło, jest ikona św. Michała Archanioła, przechowywana również w skarbcu bazyliki św. Marka (ii. 94). Głowę i ręce archanioła wytłoczono w złocie, na dalmatykę natomiast złożyło się połączenie emalii ze złotym filigranem. Na rękawach i na skrzydłach, w ich partiach wypukłych, rozpościerają się szersze płaszczyzny emalii, o głębokim, nieco przeświecającym kolorze, na których złote nitki rysują fałdy i linie piór. Inne ornamenty z emalii oraz drogie kamienie uzupełniające dekorację ikony łączą się z całością w pięknym akordzie barw, który pozwala zaliczyć ten obraz raczej do malarstwa niż do rzemiosła artystycznego.
Dziełem emalierskim najwyższej klasy jest jednak stauro-teka ze skarbca katedry w Limburgu (ii. 103), przywieziona przez krzyżowców. Została wykonana w Konstantynopolu w latach 964—965 dla Bazylego Predrusa, naturalnego syna cesarza Romana I, prezydenta senatu. Przedstawiona w emalii, na wieku relikwiarza, wieloosobowa grupa Deisis, rozmieszczona została w trzech rzędach. Otaczają ją cztery wzorzyste pasy obramienia złożone z drogich kamieni, pereł i emalii. We wnętrzu, wokół krzyża, rozmieszczono również bogatą dekorację, w której główne miejsce zajmuje przedstawienie mocy niebieskich — archaniołów, serafinów i cherubinów. Komórki ze złota są mniejsze, ich brzegi niższe, dzięki czemu łatwiej można je było dostosować do subtelnego rysunku, który w staurotece z Limburga osiągnął wyjątkową delikatność i precyzję. Określił on spokojną, powściągliwą postawę figur pełnych godności. Godna uwagi jest również kompozycja kolorystyczna stauroteki: barwy, na wcześniejszych obiektach przeświecające, tu są nieprzezroczyste i tym samym bardziej intensywne. W emaliach relikwiarza limburskiego nowy kolor — żółty, rozbłysnął wspaniale pomiędzy również nowymi barwami — błękitną i lila, potęgując przepych kolorów. Relikwiarz ten zaliczany jest do arcydzieł sztuki emalierskiej.
Stauroteka z katedry w Esztergom na Węgrzech powstała w drugiej połowie XI w., ma już bardziej rozwiniętą dekorację, złożoną z wielu scen chrystologicznych, a występujące w nich postacie odznaczają się, w przeciwieństwie do figur z relikwiarza limburskiego, charakterystyczną dla tego czasu elegancją.
Spośród wielu pięknych przykładów emalierstwa powstałych w pracowniach cesarskich warto wspomnieć jeszcze o dwóch diademach bizantyńskich specjalnego typu, przeznaczonych dla wasali cesarskich. Jeden, wyorany na Węgrzech we fragmentach, ukazuje na siedmiu złotych plakietkach emaliowane portrety Konstantyna IX Monomacha, żony Zoe i jej siostry Teodory, w otoczeniu dwóch tancerek i dwóch personifikacji. Drugi diadem był przeznaczony dla księżniczki bizantyńskiej, żony węgierskiego króla Gejzy I (panującego w latach 1074—1077). Wartość tych przedmiotów — poza interesującym wpływem sztuki islamu w ornamencie pierwsze-go diademu — podnosi dodatkowo możliwość stosunkowo dokładnego ich datowania, mieszczącego się w granicach lat panowania tych władców.
Emalie bizantyńskie podziwiane były na Zachodzie i często sprowadzane z Konstantynopola. W Wenecji znajduje się największe wymiarami dzieło emalierstwa bizantyńskiego (2,10 m x 3,50 m), ufundowane w Xw., lecz pochodzące obecnie w przeważającej części z XI i XII w. — słynne Pala d'Oro. Ołtarz ten, jakby miniaturowy ikonostas (pierwotnie pomyślany jako antepedium), wykonany ze złota i emalii, był wielokrotnie od końca X do XIV w. odnawiany i wzbogacany przez kolejnych dożów Wenecji. W XIV w. otrzymał architektoniczny kształt gotycki, obejmujący 137 emaliowanych scen oprawionych w złote ramki. Pantokratora, tronującego w części środkowej między czterema ewangelistami, przedstawionymi w medalionach, adorują aniołowie i święci umieszczeni w dwóch rzędach. Poniżej, obok Matki Boskiej, widnieje portret cesarzowej Ireny, a z drugiej strony portret fundatora ołtarza — doży Faliera, który zajął tu miejsce męża Ireny, Aleksego I Komnena. Sw. Michała Archanioła, umieszczonego powyżej Chrystusa, otacza cykl wielkich świąt; ta część ołtarza została w XII w. przywieziona z klasztoru Pantokratora w Konstantynopolu. Po bokach, w układzie wertykalnym, biegną sceny opowiadające o życiu św. Marka, patrona kościoła, wykonane w XIII w. Niektóre z malutkich medalionów w najwyższej partii ołtarzyka pochodzą z pierwszego złotego ołtarza, czyli z Xw. Sceny z XIII w. noszą już znamiona upadku sztuki emalierskiej. Złote druciki, które rysują kontury zewnętrzne i fałdy draperii, układają się sztywno, nie wykazują zręczności ręki, która je prowadziła, tej doskonałej biegłości technicznej właściwej obrazom wcześniejszym. Widzi się również brak precyzji i inwencji w niektórych przedstawieniach z życia Chrystusa. Niemniej całość dzieła wzbudza podziw dla sztuki emalierstwa bizantyńskiego i weneckiego złotnictwa. Wykonanie tylu postaci świętych i scen opowiadających — drobnych figurek o sprecyzowanych ruchach i gestach peł-nych wyrazu, oddanie ich dekoracyjnych szat w wielu subtelnych odcieniach barw, za pomocą tak trudnej techniki, jak emalia komórkowa, musi budzić głębokie uznanie dla ówczesnych twórców. Byli nimi artyści bizantyńscy, Grecy mieszkający w Wenecji i sami wenecjanie. Bizantyńczycy wykonali najstarsze części ołtarza, stylistycznie bliskie relikwiarzowi z Limburga, a także fragmenty niższego rzędu z prorokami, ba-zyleusem i cesarzową Ireną. Niektóre większe plakiety, np. ze sceną Zesłania Ducha Świętego, i inne, np. z napisami greckimi z najwyższego rzędu (XII—XIII w.), są prawdopodobnie dziełami artystów greckich zamieszkałych w Wenecji. Styl tych emalii, o specyficznych cechach wynikających z połączenia naturalizmu i geometrycznego schematyzmu, przypomina styl stauroteki z Esztergomu, który można by określić jako prowincjonalny. Czterech ewangelistów i małe plakietki, głównie ze scenami z życia św. Marka, wykonali zapewne rdzenni wenecjanie.
Tkactwo jedwabne w okresie dynastii macedońskiej osiągnęło, podobnie jak inne dziedziny rzemiosła artystycznego, swój najwyższy poziom. Lecz jeśli w tym okresie wpływy klasycznego antyku przeważały w malarstwie czy też rzeźbie z kości słoniowej, to Wschód sasanidzki i muzułmański dostarczył motywów ozdabiających tkaniny. Przedstawienia figuralne występowały na tkaninach bardzo rzadko. Być może ich brak jest jednak pozorny, spowodowany tylko fragmentarycznym stanem zachowania zabytków.
W produkcji różnych materiałów tekstylia jedwabne były najważniejszą gałęzią bizantyńskiego przemysłu luksusowego. Oprócz przodujących, jak zawsze, pracowni Konstantynopola, rozbudowały się również warsztaty prowincjonalne. Jedwabne tkaniny bizantyńskie: ubiory, tapety, firanki, portiery były głównym przedmiotem pożądań bogatych cudzoziemców.
Smutny los zaginionych lub zniszczonych zabytków podzieliły również regalia cesarskie. Z wielkiej niegdyś liczby złotych cesarskich koron, prawdziwych i wotywnych (wiemy, że w kościele Hagia Sophia wisiało ich kilkadziesiąt), zachowała się tylko jedna wotywna korona Bazylego I w Wenecji. Dwie kijowskie przedstawiają specjalny typ koron wykonywanych dla księżniczek z rodziny cesarskiej, wychodzących za obcych książąt, a tzw. korona Konstantyna IX Monomacha, znajdująca się w Muzeum Narodowym w Budapeszcie, była darem cesarza dla króla węgierskiego Andrzeja I.Bizantyńczycy byli mistrzami w maksymalnym wydobywaniu efektów właściwych każdej materii i w łączeniu ich w jednym obiekcie. Wynikało to z ich zamiłowania do bogactwa kolorystycznego, do luksusu, a ozdabianie wyrobów z metali barwnymi kamieniami i emalią pozwalało na zwiększenie wrażenia przepychu danego przedmiotu. W związku z takimi założeniami największa szansa rozwoju przypadła emalii.
Wyroby z emalii nie od razu osiągnęły najwyższy poziom. Początkowo zdradzały pewną nieporadność rysunku ze względu na mało jeszcze wykształconą technikę komórkową. Nauczono się nią posługiwać w sposób doskonały dopiero w Xw. Istniały dwie metody traktowania ornamentu i'obie zasadniczo utrzymały się do końca historii imperium. Według jednej, tylko motyw dekorujący wykonywano w emalii, tło natomiast pozostawało złote. Druga umieszczała centralny motyw emaliowany na tle również całkowicie pokrytym emalią. W znacznie większej liczbie zachowały się wyroby emalierskie pierwszego rodzaju, może z powodu upodobania Bizantyńczyków do złota w ogóle, a może ze względu na symbolikę złotego koloru, który był uważany za barwę nieba. Powinno się było zatem umieszczać Chrystusa i świętych na przysługującym im tle złotym. Najwięcej przykładów tego rodzaju wyrobów znajdujemy w skarbcu bazyliki św. Marka w Wenecji. Tę technikę zdobienia, a także upodobania Bizantyńczyków, najlepiej charakteryzują przechowywane tam kielichy z -X w., wykonane z agatu, o srebrnej stopie, w srebrnej oprawie koszyczka, ozdobione plakietkami ze złota i emalii. Jeden z tych kielichów należał do cesarza Romana I (ii. 101). Każdą taką plakietkę czy medalion zdobią emaliowane postacie świętych lub ojców Kościoła, umieszczone na złotym tle. Niektóre emalie pokrywa dodatkowo piękna dekoracja kwiatowa. Taki sam oryginalny motyw kwiatowy występuje na dość niezwykłych bransoletach z emalii, niedawno znalezionych w Salonikach.
Typowym dla Bizancjum, pięknym przykładem połączenia kilku technik i materiałów w jedno dzieło, jest ikona św. Michała Archanioła, przechowywana również w skarbcu bazyliki św. Marka (ii. 94). Głowę i ręce archanioła wytłoczono w złocie, na dalmatykę natomiast złożyło się połączenie emalii ze złotym filigranem. Na rękawach i na skrzydłach, w ich partiach wypukłych, rozpościerają się szersze płaszczyzny emalii, o głębokim, nieco przeświecającym kolorze, na których złote nitki rysują fałdy i linie piór. Inne ornamenty z emalii oraz drogie kamienie uzupełniające dekorację ikony łączą się z całością w pięknym akordzie barw, który pozwala zaliczyć ten obraz raczej do malarstwa niż do rzemiosła artystycznego.
Dziełem emalierskim najwyższej klasy jest jednak stauro-teka ze skarbca katedry w Limburgu (ii. 103), przywieziona przez krzyżowców. Została wykonana w Konstantynopolu w latach 964—965 dla Bazylego Predrusa, naturalnego syna cesarza Romana I, prezydenta senatu. Przedstawiona w emalii, na wieku relikwiarza, wieloosobowa grupa Deisis, rozmieszczona została w trzech rzędach. Otaczają ją cztery wzorzyste pasy obramienia złożone z drogich kamieni, pereł i emalii. We wnętrzu, wokół krzyża, rozmieszczono również bogatą dekorację, w której główne miejsce zajmuje przedstawienie mocy niebieskich — archaniołów, serafinów i cherubinów. Komórki ze złota są mniejsze, ich brzegi niższe, dzięki czemu łatwiej można je było dostosować do subtelnego rysunku, który w staurotece z Limburga osiągnął wyjątkową delikatność i precyzję. Określił on spokojną, powściągliwą postawę figur pełnych godności. Godna uwagi jest również kompozycja kolorystyczna stauroteki: barwy, na wcześniejszych obiektach przeświecające, tu są nieprzezroczyste i tym samym bardziej intensywne. W emaliach relikwiarza limburskiego nowy kolor — żółty, rozbłysnął wspaniale pomiędzy również nowymi barwami — błękitną i lila, potęgując przepych kolorów. Relikwiarz ten zaliczany jest do arcydzieł sztuki emalierskiej.

Stauroteka z katedry w Esztergom na Węgrzech powstała w drugiej połowie XI w., ma już bardziej rozwiniętą dekorację, złożoną z wielu scen chrystologicznych, a występujące w nich postacie odznaczają się, w przeciwieństwie do figur z relikwiarza limburskiego, charakterystyczną dla tego czasu elegancją.
Spośród wielu pięknych przykładów emalierstwa powstałych w pracowniach cesarskich warto wspomnieć jeszcze o dwóch diademach bizantyńskich specjalnego typu, przeznaczonych dla wasali cesarskich. Jeden, wyorany na Węgrzech we fragmentach, ukazuje na siedmiu złotych plakietkach emaliowane portrety Konstantyna IX Monomacha, żony Zoe i jej siostry Teodory, w otoczeniu dwóch tancerek i dwóch personifikacji. Drugi diadem był przeznaczony dla księżniczki bizantyńskiej, żony węgierskiego króla Gejzy I (panującego w latach 1074—1077). Wartość tych przedmiotów — poza interesującym wpływem sztuki islamu w ornamencie pierwsze-go diademu — podnosi dodatkowo możliwość stosunkowo dokładnego ich datowania, mieszczącego się w granicach lat panowania tych władców.
Emalie bizantyńskie podziwiane były na Zachodzie i często sprowadzane z Konstantynopola. W Wenecji znajduje się największe wymiarami dzieło emalierstwa bizantyńskiego (2,10 m x 3,50 m), ufundowane w Xw., lecz pochodzące obecnie w przeważającej części z XI i XII w. — słynne Pala d'Oro. Ołtarz ten, jakby miniaturowy ikonostas (pierwotnie pomyślany jako antepedium), wykonany ze złota i emalii, był wielokrotnie od końca X do XIV w. odnawiany i wzbogacany przez kolejnych dożów Wenecji. W XIV w. otrzymał architektoniczny kształt gotycki, obejmujący 137 emaliowanych scen oprawionych w złote ramki. Pantokratora, tronującego w części środkowej między czterema ewangelistami, przedstawionymi w medalionach, adorują aniołowie i święci umieszczeni w dwóch rzędach. Poniżej, obok Matki Boskiej, widnieje portret cesarzowej Ireny, a z drugiej strony portret fundatora ołtarza — doży Faliera, który zajął tu miejsce męża Ireny, Aleksego I Komnena. Sw. Michała Archanioła, umieszczonego powyżej Chrystusa, otacza cykl wielkich świąt; ta część ołtarza została w XII w. przywieziona z klasztoru Pantokratora w Konstantynopolu. Po bokach, w układzie wertykalnym, biegną sceny opowiadające o życiu św. Marka, patrona kościoła, wykonane w XIII w. Niektóre z malutkich medalionów w najwyższej partii ołtarzyka pochodzą z pierwszego złotego ołtarza, czyli z Xw. Sceny z XIII w. noszą już znamiona upadku sztuki emalierskiej. Złote druciki, które rysują kontury zewnętrzne i fałdy draperii, układają się sztywno, nie wykazują zręczności ręki, która je prowadziła, tej doskonałej biegłości technicznej właściwej obrazom wcześniejszym. Widzi się również brak precyzji i inwencji w niektórych przedstawieniach z życia Chrystusa. Niemniej całość dzieła wzbudza podziw dla sztuki emalierstwa bizantyńskiego i weneckiego złotnictwa. Wykonanie tylu postaci świętych i scen opowiadających — drobnych figurek o sprecyzowanych ruchach i gestach peł-nych wyrazu, oddanie ich dekoracyjnych szat w wielu subtelnych odcieniach barw, za pomocą tak trudnej techniki, jak emalia komórkowa, musi budzić głębokie uznanie dla ówczesnych twórców. Byli nimi artyści bizantyńscy, Grecy mieszkający w Wenecji i sami wenecjanie. Bizantyńczycy wykonali najstarsze części ołtarza, stylistycznie bliskie relikwiarzowi z Limburga, a także fragmenty niższego rzędu z prorokami, ba-zyleusem i cesarzową Ireną. Niektóre większe plakiety, np. ze sceną Zesłania Ducha Świętego, i inne, np. z napisami greckimi z najwyższego rzędu (XII—XIII w.), są prawdopodobnie dziełami artystów greckich zamieszkałych w Wenecji. Styl tych emalii, o specyficznych cechach wynikających z połączenia naturalizmu i geometrycznego schematyzmu, przypomina styl stauroteki z Esztergomu, który można by określić jako prowincjonalny. Czterech ewangelistów i małe plakietki, głównie ze scenami z życia św. Marka, wykonali zapewne rdzenni wenecjanie.
Tkactwo jedwabne w okresie dynastii macedońskiej osiągnęło, podobnie jak inne dziedziny rzemiosła artystycznego, swój najwyższy poziom. Lecz jeśli w tym okresie wpływy klasycznego antyku przeważały w malarstwie czy też rzeźbie z kości słoniowej, to Wschód sasanidzki i muzułmański dostarczył motywów ozdabiających tkaniny. Przedstawienia figuralne występowały na tkaninach bardzo rzadko. Być może ich brak jest jednak pozorny, spowodowany tylko fragmentarycznym stanem zachowania zabytków.
W produkcji różnych materiałów tekstylia jedwabne były najważniejszą gałęzią bizantyńskiego przemysłu luksusowego. Oprócz przodujących, jak zawsze, pracowni Konstantynopola, rozbudowały się również warsztaty prowincjonalne. Jedwabne tkaniny bizantyńskie: ubiory, tapety, firanki, portiery były głównym przedmiotem pożądań bogatych cudzoziemców.
