Porady » Meble w okresie wieków

Już w epoce hellenistycznej i rzymskiej objawiło się żywe upodobanie do wyrobów z kosztownych metali, które rozwi­nęło się jeszcze bardziej w społeczeństwie bizantyńskim. Po przeniesieniu stolicy do Konstantynopola, ze wszystkich wiel­kich miast cesarstwa ściągnęli doń, oprócz innych artystów, także i złotnicy, zachęcani do przeniesienia się specjalnymi przywilejami Konstantyna. Wkrótce protegowane przez im­peratora pracownie utworzyły nad Bosforem znaną z wyro­bów szkołę złotniczą. Na podstawie zachowanych zabytków nie możemy w pełni wyobrazić sobie ani zakresu produkcji, ani całego przepychu wytwarzanych przedmiotów. W odda­niu pełniejszego obrazu pomagają nam, jak zwykle, teksty źródłowe. Dowiadujemy się z nich, że Konstantyn i jego na­stępcy często ofiarowywali naczynia liturgiczne z kosztow­nych metali znaczniejszym świątyniom, wznosili złote krzyże i złote posągi na placach, a Justynian ufundował dla kościoła Hagia Sophia ołtarz ze złota, inkrustowany emalią i drogimi kamieniami. Tron biskupi, stojący w głębi absydy tego ko­ścioła, wykonany był z pozłacanego srebra, a srebrne ko­lumny w przegrodzie oddzielającej absydę od nawy miały cyzelowane medaliony z popiersiami Chrystusa i świętych. Pierwsza ambona w tym kościele była pozłacana, drugą wy­konano ze srebra. Metali szlachetnych używano do wyrobu świeczników, kandelabrów, luster, naczyń liturgicznych i świeckich meble. Justynian zasiadał na tronie pod cyborium ze złota, ze złota również, zdobytego na Wandalach, kazał wy­konać dla siebie nakrycie stołowe, ozdobione reliefami sła­wiącymi jego zwycięstwo. W porównaniu z tym, co posia­dała sama tylko stolica imperium, do dnia dzisiejszego za-chowało się bardzo mało. Niektóre obiekty o wysokiej war­tości znaleziono poza granicami państwa bizantyńskiego, gdzie zawędrowały w drodze wymiany darów lub jako łup wojenny, albo też odkopano je na ziemiach cesarstwa w wy­niku naukowych poszukiwań, jako ukryte niegdyś przed wrogami skarby.                       
Klasyfikacja chronologiczna i zlokalizowanie pochodzenia tych kosztowności nie są łatwe, o czym świadczy niezgodność wypowiedzi najwybitniejszych bizantynologów. Wiek IV na­stręcza najwięcej problemów, ponieważ panująca wtedy w ca­łym państwie „sztuka cesarska" zatarła różnice między dzieła­mi ziem zachodnich i wschodnich. Przedmioty skarbu z Eskwi-linu (obecnie w British Museum w Londynie) należą jeszcze do sztuki rzymskiej, ale wśród sreber znalezionych w Meldenhall (również w British Museum) i w Traprain (obecnie w Royal Scottish Museum w Edynburgu) zaznaczają się już cechy wschodnie. Styl bizantyński występuje wyraźniej w dekoracji wielkiej misy srebrnej z wizerunkiem Teodozjusza I, wykona­nej w 388 r. (obecnie w Akademii Historii w Madrycie). Przed­stawiony na niej Teodozjusz, siedząc na tronie między dwoma współcesarzami, wręcza dyptyk z nominacją klęczącemu dyg­nitarzowi. Po bokach tronu dwóch żołnierzy pełni straż. Perso­nifikacja Ziemi, w otoczeniu amorków przynoszących płody roli, spoczywa u nóg suwerena na znak pokornego poddania się całego świata władzy cesarza. Uroczysty hieratyzm postaci współcesarzy kontrastuje z większą swobodą układu sceny dolnej, co nie zakłóca zresztą równowagi kompozycji. Styl re­liefu, bardziej niż w dziełach innych kolekcji linearny, wska­zuje na pracownię Salonik.
Misy srebrne ozdabiane były nie tylko dekoracją przejętą z ikonografii cesarskiej, ale i scenami o treści mitologicznej łub religijnej. Naczynia z VI—VII w. pochodzące z Konstan­tynopola możemy łatwo odróżnić od innych dzięki wybijanym na nich puncami znakom warsztatów cesarskich, stosowanym od V do VII w., od czasów Anastazjusza do Konstansa II (pa­nującego w latach 641—668). Pozwalają one do pewnego stop-nia wyjaśnić drogę rozwoju złotnictwa bizantyńskiego także w latach wcześniejszych i późniejszych. We wszystkich wyro­bach metalowych Konstantynopola, jak i w innych dziedzi­nach sztuki, przejawiają się w tym czasie różne tendencje sty­listyczne. Około 400 r. przeważa iluzjonizm kierunek dążą­cy do możliwie wiernego oddania złudzenia rzeczywistości — bliski dziełom północnej Italii, co łatwo zrozumieć, znając związki polityczne tych ziem z Bizancjum. Szybko jednak za­czyna go wypierać nowy, odmienny kierunek, dążący do upraszczania form. Pięknym jego przykładem jest srebrna mi­sa prawdopodobnie z przełomu V i VI w., inkrustowana tech­niką niella (polegającą na wypełnianiu dekoracji rytej w me­talu pastą z siarczków srebra, miedzi i ołowiu), z personifika­cją Indii. Symboliczna figura kobieca przedstawiona została frontalnie, w otoczeniu egzotycznych ptaków, dzikich zwierząt i ich pogromców, w kompozycji całkowicie pozba­wionej przestrzeni. Pragnienie oddania monumentalności nie pozbawia sceny wdzięku pasterskiej idylli, modnej w tym cza­sie w Konstantynopolu, po nawiązaniu bliższych kontaktów z Dalekim Wschodem.
Jak w przedmiotach z kości słoniowej, tak i w cyzelowa­nych wyrobach metalowych w VI w. następuje wyraźny zwrot do modeli antycznych. Wielka ilość dzieł zdobionych dekora­cją z tego okresu, o tematyce mitologicznej, odznacza się do­skonałą plastyką wytwornych postaci „poruszających się" z całkowicie naturalną swobodą (misa z nereidami z Galleria Sabauda w Turynie, misa z siedzącym pasterzem w Ermitażu i misa z Wenus i Anchizesem, także w Ermitażu, oraz wiele innych).
Późniejsze lata przynoszą znów zmianę stylu i w niektórych przypadkach pewne obniżenie poziomu artystycznego. Zgod­nie z nowymi gustami wykonano srebrny krzyż-relikwiarz, znajdujący się obecnie w bazylice św. Piotra w Rzymie — dar panującego w latach 565—578 Justyna II i jego żony Zofii. Jedną stronę relikwiarza zajmuje rytowany napis fundacyjny w języku łacińskim, drugą ozdabia wytłaczany ornament ro-ślinny i pięć medalionów, z których jeden umieszczony jest na skrzyżowaniu ramion krzyża, a cztery w ich zakończeniach. W środkowym medalionie widnieje symbol Chrystusa — ba­ranek w nimbie, z krzyżem-berłem, po prawej — popiersie cesarzowej, po lewej — cesarza. Obie figury mają ręce unie­sione w geście orantów. Chrystus, również w popiersiu, przedstawiony jest dwukrotnie: w medalionie górnym jako Pantokrator, w dolnym jako władca z berłem zakończonym krzyżem. Większa suchość w traktowaniu reliefów na medalio­nach, a w ornamencie roślinnym widoczne wpływy sztuki wschodniej, głównie sasanidzkiej — która będzie inspirować coraz częściej dworską sztukę Bizancjum — są charaktery­styczne dla dzieł z tego okresu.
Odkryte dwa skarby z końcem XIX w. i w 1902 r. w Kyre-nia na Cyprze obrazują poziom wyrobów z metali w czasach panowania Herakliusza (610—629). Misy z dekoracją przed­stawiającą sceny z życia Dawida (z których trzy przechowuje muzeum w Nikozji, a sześć Metropolitan Museum of Art w No­wym Jorku), jako jedne z pierwszych dzieł świadczą o wzra­stającym wpływie na sztukę bizantyńską miniatur kodeksów wczesnochrześcijańskich, inspirowanych przez sztukę antycz­ną. Styl klasyczny i żywość opowiadania zostały tu jednak nieco skażone przez pewną niezręczność wykonania szczegó­łów.
Skarby znalezione w 1951 r. w Kratigos koło Mitilini na wy­spie Lesbos, w Riha i Stumie w Syrii, a także w Antiochii i w wielu innych miejscowościach wskazują na świadome ko-piowanie modeli antycznych także w latach poprzedzających okres ikonoklazmu. Figury na tych metalowych przedmiotach podlegają jednak coraz większym uproszczeniom. Styl, z upły­wem lat coraz bardziej suchy, pozbawia postacie życia i ru­chu, gdyż wzrasta rola konturu, a modelunek staje się płaski (misa z tańczącym sylenem i menadą, misa z Atalanta i Mele-agrem, dzban z nereidami — wszystkie trzy przedmioty z Er­mitażu). Wbrew dawniejszym przekonaniom wiemy obecnie, że w okresie walki o obrazy pracownie nie poniechały pro-dukcji. Z tego okresu pozostały m. in. wielkie drzwi z brązu w kościele Hagia Sophia w Konstantynopolu, datowane na 838 r. Wiele kościołów poza granicami cesarstwa, szczegól­nie z Italii, zamawiało w Konstantynopolu brązowe wrota, wykonywane tam według dawnych wzorów, ozdabiane sce­nami figuralnymi w technice niella. W tej technice zdobie­nia linie ornamentu, ryte w metalu, wypełniano pastą z siarcz­ków srebra, miedzi i ołowiu, która po wyschnięciu i wypole­rowaniu dawała rysunek granatowy, czarny lub szafirowo-czarny, kontrastujący z tłem.
Z wielu zabytków metalowych tego czasu ciekawą grupę stanowią ampułki na oliwę, czyli małe flakony. Ich średnica w miejscu płaskiego wybrzuszenia waha się. od 10 do 15 cm. Naczyńka służyły do przewożenia święconej oliwy z miejsc świętych w Palestynie, zgodnie ze zwyczajem szeroko rozpo­wszechnionym wśród pielgrzymów w VI i VII w. Produkcja flakonów była w tym czasie znacznie rozwinięta. Wykonywa­no je seryjnie, metodą odlewów, ze srebra, ołowiu, a czasem ze złota.
Zainteresowanie, jakim cieszą się obecnie te ampułki, wyni­ka nie tyle z ich wartości artystycznej, ile z treści dekoracji o ciekawej ikonografii pochodzenia palestyńskiego. Wzorów dla tych scen, zarówno reprezentacyjnych, jak i opowiadają­cych, dostarczały mozaiki i freski ówczesnych kościołów Zie­mi Świętej. Dekoracja na ampułkach składa się z dowolnego wyboru scen chrystologicznych, nie związanych ze sobą, albo tworzy mały cykl złożony z siedmiu epizodów ewangelicz­nych, który w wiekach późniejszych rozwinął się do dwunastu obrazów, przedstawiających wielkie święta roku kościelnego. Najbardziej interesujące, srebrne ampułki, przechowuje skar­biec kolegium św. Jana w Monza, dawnej stolicy Lombardii, a ampułki z ołowiu — stare opactwo w Bobbio. Prawdopodob­nie były to upominki przesłane przez papieża Grzegorza Wiel­kiego lombardzkiej królowej Teodolindzie (zmarłej w 625 r.), a potem przez nią ofiarowane wspomnianym klasztorom. Do najciekawszych scen, jakie dekorują te flakony, należy Ukrzy-żowanie, łączące elementy symboliczne z historycznymi. Na jednej z ampułek przedstawiono pień palmy, symbolizujący krzyż, zwieńczony popiersiem Chrystusa w otoczeniu księżyca i promiennego słońca. U stóp palmy klęczą w adoracji dwie wierne niewiasty, a dwóch łotrów przytwierdzonych do krzy­ży zawisło po obu stTonach Chrystusa. Dobry łotr spogląda na Zbawcę, zły odwraca głowę. W innym przypadku ramiona pnia palmy zakończono kulkami, które oznaczają owoce. War­tość krzyża przywracającego życie, przynoszącego zbawienie światu, wyraża się w symbolu tej formy. W związku z naka­zami soboTÓw ekumenicznych motywy symboliczne w sztuce ustąpiły wkrótce miejsca realnym przedstawieniom.
Stosunkowo dużo posiadamy bizantyńskich wyrobów ze sre­bra, przedmiotów złotych natomiast pozostało niezwykle mało. Choć wiemy, że Konstantynopol zgromadził w skarbcach wiele złotych wyrobów, niemal nic nie ocalało przed chciwością krzyżowców, a co ocalało — złupili Turcy. Bizancjum wysyła­ło do innych krajów liczne prezenty ze złota, pielgrzymi wy­wozili do swoich ziem złote relikwiarze, widocznie jednak wartość samego materiału stanowiła największe niebezpie­czeństwo. Niemal jedyne wyroby ze złota, jakie zachowały się w większej liczbie, należą do biżuterii przypadkowo od­krytej wraz z innymi skarbami zakopanymi w ziemi. Bizan-tyńczycy mieszkający w granicznych prowincjach, od począt­ku swej historii atakowani ze wszystkich stron, przez Lom­bardów, Bułgarów, Awarów i Arabów, wielokrotnie ledwie mieli czas na Ukrycie kosztowności, nie mając już okazji do ich odzyskania. Skarby te, znajdowane obecnie, w Azji Mniej­szej, na wyspach greckich (Lesbos, Cypr), a także w Italii — to niezliczone ilości pierścieni, bransolet, srebro, kolczyków, kolii z krzyżami lub medalionami, a niekiedy tylko puchary lub -pateny. Jednocześnie w tym samym miejscu znajdowane mo­nety pozwalają na dokładne określenie-czasu powstania tych przedmiotów.
Jeden ze starszych skarbów, odkryty na Piazza delia Conso-lazione.w Rzymie, wskazuje, że biżuteria bizantyńska w IV w. wzorowała się ściśle na rzymskiej. Dość duża zależność utrzy­mała się i później. Złotnicy greccy mieli jednak więcej zręcz­ności i dlatego ich wyroby odznaczają się większą od rzym­skich delikatnością. Stosowali w dalszym ciągu, jak Rzymia­nie, cieniutkie listki złota, łącząc je z kamieniami półszlachet­nymi i szlachetnymi. Uzyskiwali w ten sposób silne kontrasty barwne. Bizantyńczycy zapożyczyli także od Rzymian techni­kę niella i doprowadzili ją do wyżyn prawdziwej sztuki. Rów­nież emalię zestawiano w biżuterii złotej razem ze szlachetnymi kamieniami, chętnie z brylantami, dorzucając jeszcze ornamen­ty z niella i perły, a niekiedy i kamee, dla podniesienia efek­tów kolorystycznych. W pierścieniach ślubnych i w oficjal­nych  pierścieniach  z  cesarskimi  znakami,   przysługującymi urzędnikom dworskim (sygnety), do IX w. stosowano, dla wy­dobycia ornamentu, technikę niella, później zastąpiono ją ema­lią. Charakter biżuterii bizantyńskiej nie uległ zmianie do koń­ca istnienia cesarstwa.
« powrót
drukuj »

Galeria zdjęć