Porady » Tradycje i dążenia stylistyczne

Niesłychanie bogate, jak na owe czasy, społeczeństwo bi­zantyńskie, propagujące naukę, miłujące sztuki piękne, lu­biło również otaczać się w codziennym życiu przedmiotami luksusowymi, wszelkiego rodzaju pięknymi wyrobami, któ­re dzisiaj zaliczamy do rzemiosła artystycznego. W całym Basenie Śródziemnomorskim znane były bizantyńskie szka­tułki i inne drobne przedmioty rzeźbione w kości słoniowej, naczynia stołowe wykonywane z kosztownych metali, wspaniała  biżuteria, bogate tkaniny i emalie.
Na starożytnym Wschodzie kość słoniowa była znanym materiałem ozdobnym, używanym najczęściej do wykłada­nia mebli i innych przedmiotów użytkowych. Zwyczaj ten przeszedł do Grecji i Rzymu, gdzie stosowano kość także do przystrajania ścian i sufitów w cesarskich pałacach. Nie­słychanie rzadko trafiały się przedmioty w pełni rzeźbione w kości. Dopiero w cywilizacji chrześcijańskiej, głównie w IV, V i VI w., rzeźba w kości stała się równie ważnym ele­mentem wypowiedzi artystycznej, jak np. malarstwo, osiąga­jąc przy tym w wykonaniu rzadką wirtuozerię techniczną.
Cechą charakterystyczną rzeźby w kości jest stałe posługi­wanie się formą prostokątnych płytek, pojedynczych lub łą­czonych. Pracownie trudniące się tą produkcją artystyczną lokalizowały się w wielkich miastach cesarstwa, na Zachodzie przede wszystkim w Rzymie i Mediolanie  (prawdopodobnie też w Rawennie i w Arles), na Wschodzie zaś szczególnie w Konstantynopolu, Antiochii i Aleksandrii. Jednakże możli­wości ustalenia zarówno chronologii zabytków, jak ich po­chodzenia, są znikome. Wiadomo bowiem, że tym samym kie­runkom   sztuki   hołdowano   w   różnych   częściach   imperium 1, przeciwnie, w tym samym mieście współistniały często roz­maite style, których klasyfikacja nastręcza dzisiaj poważne trudności. Dodatkowe kłopoty sprawia sama natura przedmio­tu.  Drobne luksusowe wyroby, traktowane  jako  upominki, nieraz zmieniały miejsce przechowania. Istnieje na szczęście szczególna kategoria zabytków, która wymyka się tym zagro­żeniom, a tworzą ją dyptyki konsularne i cesarskie. Pocho­dzenie tych przedmiotów można ustalić z dużą dozą prawdo­podobieństwa, co pomaga nam również w określeniu obiek­tów z kości słoniowej. Można przypuszczać, że te złączone za­wiasami, wydłużone dwie tabliczki (stąd nazwa dyptyk) o wy­miarach ok. 30 x 15 cm, były wykonywane w miejscu urzędo­wania konsula, a miasto to (Rzym lub Konstantynopol) wska­zują nam  zawsze  roczniki  konsularne.  Dygnitarze  państwa, z chwilą objęcia władzy, rozdawali w prezencie dyptyki ze swoją podobizną przyjaciołom i znajomym. Wysyłano je tak­że z okazji nadawania innych zaszczytów lub z zawiadomie­niem o ślubie. Wtedy, oczywiście, miały inny ornament. Tab­liczki dyptyku  służyły  jednocześnie  za wygodny notatnik, albowiem na pokrytych woskiem rewersach można było ro­bić zapiski.
Zachodnie, łacińskie dyptyki konsularne pochodzą z końca IV i z Vw„ greckie (bizantyńskie) z początku wieku VI. Od 541 r. bowiem tylko cesarz otrzymywał dożywotnio godność konsula. Napisy na wszystkich dyptykach konsularnych, aż do końca ich produkcji, wykonywano w języku łacińskim: znamy tylko kilka wyjątków, które dotyczą późniejszych za­bytków greckich. Według ustalonego zwyczaju, na tablicz­kach rzymskich napisy biegły u dołu, a na dyptykach z Kon­stantynopola u góry „strony". Różnice stylu były również zu-pełnie wyraźne.   Rzymskie   wyroby   cechuje   mniej   zręczna technika i mniej rozwinięta kompozycja, na którą składają się nieruchomo, sztywno stojące postacie o wyrazistych, indywi­dualnych rysach. Dyptyki Konstantynopola natomiast wyróż­niają się precyzyjną doskonałością wykonania, szlachetnością i elegancją   postawy  figur,   których  twarze,   podobnie   jak w rzeźbie monumentalnej, są bardziej idealizowane. Indywi­dualne cechy portretowe w dyptykach stolicy zniknęły; przed­stawiany człowiek był już tylko symbolem swojego urzędu. Dyptyk konsula Anastazjusza z 517 r. najlepiej obra­zuje tendencje, jakimi kierowano się w pracowniach Konstan­tynopola przy wykonywaniu tego rodzaju przedmiotów. Na obu płytkach, pośrodku, przedstawiono w identyczny sposób Anastazjusza, siedzącego w krześle kurulnym, w loży, pod trójkątnym  frontonem.  Przewodniczy  on  igrzyskom   cyrko­wym, które urządził swoim kosztem dla uczczenia objęcia tak zaszczytnego urzędu. U jego stóp ukazano sceny cyrkowe, w nieproporcjonalnie maleńkich wymiarach. Konsul, zgodnie z antycznym zwyczajem, przywdział szatę używaną przy od­bieraniu najwyższych triumfów — purpurową, ze złotymi ro­zetami  —  i  złote  pantofle  ze  skrzyżowanymi  rzemykami. W lewej ręce dzierży berło z orłem rzymskim, zwieńczone po­piersiem panującego cesarza, a w prawej, uniesionej, trzyma chustę, którą za chwilę rzuci na arenę, dając znak rozpoczę­cia igrzysk. Fronton nad głową konsula ozdabiają trzy po­piersia w medalionach; w środku wizerunek aktualnie panu­jącego cesarza o tym samym co konsul imieniu, po prawej — cesarzowej Ariany, po lewej — teścia cesarza i zarazem ojca konsula, Pompejusza. Pomiędzy medalionami dwa uskrzydlone amorki podtrzymują girlandę. Oba skrzydła dyptyku są iden­tyczne, z wyjątkiem dolnych partii, ze scenami cyrkowymi, które charakteryzuje, podobnie jak ówczesne mozaiki, jasność układu, precyzja  rysunku,  swoboda  ruchu,   a  jednocześnie brak plastyki i przestrzeni.
Dyptyki cesarskie i wzorujące się na nich dyptyki o treści religijnej mają większe wymiary, a każda tabliczka dzieli się najczęściej na pięć kwater. Scenę centralną, z postacią cesa­rza lub cesarzowej, umieszczoną w kwadracie, otaczają cztery pola wydłużone, ilustrujące wojenne zwycięstwa cesarza. W przypadku dyptyku o treści religijnej postać Chrystusa ota­czają sceny ewangeliczne. Najbardziej typowym przykładem chrześcijańskiej ikonografii cesarskiej i jednocześnie pięknym dowodem wysoko stojącej sztuki rzeźbienia w kości jest tzw. Dyptyk Barberini (dawniej w zbiorach Barberinich, stąd na­zwa; obecnie"w Luwrze), datowany na koniec V lub na począ­tek VI w. Różnicę w datowaniu powoduje niezgodność. uczonych, którzy widzą w postaci cesarza raz Anastazjusza I (panującego w latach 491—518), to znów Justyniana I. Cesarz, przedstawiony w polu środkowym na koniu, jako rycerz-zwy-cięzca, ubrany w pancerz i wojskową chlamidę, w koronie na głowie, wbija w ziemię lancę gestem władcy. Poza lancą stoi mała figurka barbarzyńskiego wodza, a pod kopytami konia siedzi drobna postać — personifikacja Ziemi. W jednej ręce trzyma ona w fałdach płaszcza przeróżne płody roku, drugą dotyka stopy cesarza na znak całkowitego poddania. Powy­żej — Nike na globie ziemskim nadlatuje ku imperatorowi, niosąc mu palmę zwycięstwa i koronę. W lewym polu bocz­nym (prawe nie zachowało się) rycerz-fundator ofiarowuje cesarzowi figurkę bogini zwycięstwa, Nike. W dolnym rzę­dzie, po obu stronach tej samej bogini — zwyciężeni, lennicy barbarzyńscy i Hindusi dźwigają dary, a towarzyszą im zwie­rzęta: lew, słoń i tygrys.
Decydujące znaczenie dla ikonografii bizantyńskiej ma rząd górny, w którym Chrystus, wyobrażony w medalionie unoszonym przez dwóch aniołów, błogosławi cesarza jedną ręką, a w drugiej trzyma berło, zakończone krzyżem. To on udziela cesarzowi władzy absolutnej, upoważnia go do rzą­dzenia światem, on — górując nad całością — sankcjonuje poddanie się wszystkich ludów bizantyńskiemu imperatorowi. Dyptyk Barberini wzoruje się we wszystkich szczegółach iko­nograficznych na triumfalnej sztuce rzymskiej. Zbliża się do antyku bardziej  niż  inne  zabytki  z  tego  czasu,  także  pod względem stylu. Uwzględnienie trzech wymiarów w scenie głównej należy do rzadkości w sztuce tej epoki.
Dyptyki o treści religijnej, jak wspomniano, naśladując for­mułę dyptyków cesarskich, mają większe wymiary niż kon­sularne i dzielą się na większą liczbę pól. Najciekawszy z za­chowanych zabytków tego rodzaju powstał w VI w, (od IX do XII w. służył za oprawę ewangeliarza znajdującego się w ko­ściele św. Lupicinusa we Francji; obecnie w Bibliotece Naro­dowej w Paryżu). Na jednym skrzydle dyptyku tronuje Chry­stus w otoczeniu św. Piotra i Pawła, na drugim Maria z Dzie­ciątkiem pomiędzy dwoma aniołami. W scenach bocznych, te­matycznie różnorodnych, przeważają ilustracje cudów Chry­stusa, a wokół Marii zgrupowały się przedstawienia: Zwiasto­wanie, Nawiedzenie, Próba wody i Podróż do Betlejem. Dyp­tyk ten przypomina oprawę Ewangeliarza z katedry w Eczmia-dzynie w Armenii. Obydwa dzieła wywodzą się z greckiego Wschodu, dyskutuje się jednak bliższe sprecyzowanie miej­sca ich powstania, wskazując na Syrię, Anatolie lub Egipt, Anglia. Niektórzy historycy uważają, że paryski dyptyk równie do­brze mógł powstać w Konstantynopolu, a inni, że w Galii, pod wpływem sztuki Bizancjum. Rozbieżność, z jaką spotykamy się w ocenie dzieł bizantyńskiego rzemiosła artystycznego, wska­zuje na brak dostatecznych kryteriów i na potrzebę ostroż­ności w ferowaniu zdecydowanych sądów. Z pewnością stwierdzić możemy jedynie to, że paryski dyptyk nie był wy­konany dla wyrafinowanego odbiorcy, arystokraty czy do­stojnika kościelnego, na co wskazują liczne uproszczenia form, twardość i techniczna nieporadność w ich oddaniu. Obiekt wykonany został w pracowni hołdującej innym tra­dycjom, pracującej zapewne dla kościoła lub klasztoru o od­miennych wymaganiach. Widzieliśmy wielokrotnie na róż­nych przykładach, jak zdecydowanie różniły się dzieła wyko­nywane w pracowniach dworskich od obiektów powstałych w warsztatach monastycznych.
Pomiędzy  zabytkami z kości  słoniowej   dziełem  mistrzow­skim o szczególnym znaczeniu jest tron sławnego arcybisku-pa Rawenny, Maksymiana, znajdujący się obecnie w muzeum arcybiskupim tego miasta. Drewniany tron wykła­dają plakietki rzeźbione w kości. Monogram Maksymiana umieszczono po środku czołowej ścianki siedzenia, otaczając go ornamentem złożonym z gałązek liściastych, zwierząt i pta­ków. Ornament taki obiega również wszystkie krawędzie krze­sła, a jego oparcie dzieli na pola wypełnione rzeźbionymi sce­nami. Epizody z dzieciństwa Jezusa ozdabiają przednią stronę oparcia, sceny cudów jego stronę tylną, a bogaty cykl obra­zujący życie Józefa w Egipcie rozwija się na bocznych ścian­kach tronu. Ściankę przednią dekorują cztery figury ewange­listów w niszach, po bokach św. Jana Chrzciciela umieszczo­nego w środku rzędu. Muszle wsparte na kolumnach dają ni­szom wygląd antyczny, a ostrość modelunku, uwypuklająca realizm twarzy apostołów, powiększa ekspresję rzeźb, niemal pełnoplastycznych. W scenach z życia Chrystusa natomiast przestrzeń nie istnieje, ścieśnione postacie uszeregowano jed­ne nad drugimi, tylko ilustracje z życia Józefa oddano z ta­lentem narracyjnym, znanym z dekoracji kodeksów Starego Testamentu z pierwszych wieków. Różnice stylów i wzorów, widoczne na plakietkach tronu, są tak znaczne, że trudno okre­ślić miejsce ich wykonania. Wskazywano na Konstantynopol, Antiochię, Aleksandrię i Rawennę. W każdym razie grecki styl zabytku i przekazy historyczne skłaniają badaczy do przypuszczenia, że Justynian i Teodora ufundowali tron dla biskupa, na uroczystość jego intronizacji w 545 r.
Oprócz dyptyków i plakietek do wykładania mebli zacho­wały się także inne przedmioty rzeźbione w kości, np. szka­tułki i okrągłe flakony na perfumy czy też puszki na chleb eucharystyczny lub kadzidło. Tematy sakralne i świec­kie mieszają się w ich dekoracji tak dalece, że wielokrotnie trudno orzec, do jakiego celu służyły. Wiele plakietek o treści religijnej, obecnie znajdujących się w zbiorach Rawenny, Pa­ryża, Leningradu, Moskwy czy Londynu, zbliża się pod wzglę­dem stylistycznym do wyrobów koptyjskich w Egipcie, a wie­le o tematyce  pogańskiej,   antycznej,   nie  ma   już  żadnego związku z antyczną formą. Często tematyka i styl przypomina dekoracje tkanin znalezionych w wielu miejscowościach Egip­tu, co wskazuje na wspólnotę wzornictwa w sztuce użytkowej w  całym Basenie Śródziemnomorskim.
« powrót
drukuj »

Galeria zdjęć