Porady » Zmierzch rzemiosła artystycznego

Poeci pisali o nich, że są tak cudowne, jakby zostały utkane przez boginki zamieszkujące tajemnicze wyspy. Największym wyróżnieniem dla zagranicznego suwerena w tym czasie było otrzymanie w darze od bizantyńskiego imperatora kosztownej purpurowej tkaniny, zwykle zastrzeżonej dla cesarskiego dwo­ru. Sami Bizantyńczycy natomiast chętnie sprowadzali ma­teriały i szaty z pracowni Egiptu, Syrii, Mezopotamii i Persji, o ornamentach opartych na dawnych wzorach sasanidzkich. Natychmiast miejscowi tkacze imitowali je, często tak dosko­nale, że obecnie specjalistom z trudem udaje się je rozróżnić, jeśli materiały te nie mają napisów. Motywy zapożyczano ze zwierzęcego świata Wschodu, świata form realnych lub fan­tastycznych. Były więc lwy, gryfy z ogonami pawi, konie ze skrzydłami, smoki, słonie i rozmaite ptaki. Tkaniny z X i XI w., zachowane do naszych czasów, szczególnie tkaniny purpuro­we, należą do typowej sztuki cesarskiej. Zwierzęta, które je dekorują, są — według przyjętego wschodniego zwyczaju — autentycznymi symbolami najwyższej władzy. Niekiedy wpi­sywane w medaliony, ustawione obok siebie, tworzą całe wstę­gi. Często tło medalionu ozdabia wtedy delikatnie stylizowane drzewo, a pola między medalionami zapełniają wici kwiatowe lub ornamenty rozetowe. W niewielu przypadkach sztuka teks­tylna potrafiła stworzyć doskonalsze przedstawienia, o bar­dziej ekspresyjnej stylizacji, niż ornamenty bizantyńskie na tkaninach z tej epoki. Mimo pozorów, nie było to czyste na­śladownictwo tkanin wschodnich, często wyróżniała je specy­ficzna, nieco surowa stylizacja rysunku, jego monumentalność oraz równowaga w rozłożeniu plam kolorystycznych na pur­purze tła, co sugerowało spokój pełen wielkości i siły.
W X w. przeważały tkaniny ozdabiane rzędami maszerują­cych lwów, ustawianych parami zwróconymi ku sobie. Tego rodzaju dekoracje cechuje symetryczne rozstawienie i iden­tyczne powtarzanie tego samego motywu. Ciała zwierząt, o spokojnej postawie, przedstawiano w profilu, głowy — na wprost; grzywy były ondulowane we frędzelki, a ogony za­kończone rodzajem kwiatu. Ten sam motyw występował jesz-cze w XI w., o czym przekonują nas fragmenty jedwabnej tka­niny, dziś podzielonej między muzea w Dusseldorfie (ii. 106), Berlinie i Kolonii, a niegdyś należącej do cesarza Bazylego II. Z tego samego czasu pochodzi sławny jedwabny całun wydo­byty z grobowca Karola Wielkiego w Akwizgranie. W 1000 r. cesarz niemiecki Otto III otworzył grób Karola, wiedziony pragnieniem poznania chociaż jego szczątków. Kazał je potem owinąć w bogatą purpurową tkaninę, zdobioną ornamentem o motywie słoni żółtego koloru. Zwierzęta, ubrane w błękitne szory i czapraki, zamknięte pojedynczo w medalionach, zwró­cone parami ku sobie, stoją pod zielonymi palmami. Wolne miejsca poza obrębem medalionów wypełniają bogate rozety. Ten niesłychanie dekoracyjny, barwny ornament, przejęty z tkanin perskich, jest mocniej stylizowany niż oryginały per­skie lub podobne tkaniny znajdujące się w Luwrze i w skarbcu kościoła św. Gerwazego w Maastricht.
Trzecim, równie częstym i charakterystycznym motywem występującym na bizantyńskich materiałach jedwabnych X i XI w. są orły. Te dawne symbole potęgi, znane także w Rzy­mie, wywodzą się z dekoracji tronu królów sasanidzkich. Na purpurowofioletowym tle tkanin bizantyńskich orły, o silnie zgeometryzowanych formach, uszeregowane są w rzędach cia­sno obok siebie. Rozpięte skrzydła i szeroko rozłożone ogony przypominają wachlarze. W przeciwieństwie do frontalnie ustawionych ciał, małe głowy przedstawiano w profilu, w dzio­by wkładano pierścienie. Do najpiękniejszych tkanin o tym motywie dekoracyjnym zalicza się tzw. całun św. Hermana w kościele św. Euzebiusza w Auxerre. Podobnie jak malarze obrazów i emalierzy, również tkacze wynaleźli w tym czasie nowe barwniki, którymi farbowali tkaniny, powiększa­jąc kolorystyczną ekspresję ornamentów. W tkaninie z Auxer-re orły rozpościerają złote skrzydła na tle fiołkowoczerwo-nym, oczy mają ciemnoniebieskie, a pierścienie w dziobach zielone. Bogate rozety z barwnych pawich piór ozdabiają wol­ne miejsca między rzędami ptaków. Oprócz tkanin wzorujących się na sztuce orientalnej, wy­rabiano także inne, o tematach historycznych lub ozdobione scenami ewangelicznymi. Skarbiec katedry w Bambergu prze­chowuje piękny jedwab wyjęty z grobu biskupa Gunthera, przywieziony zapewne przez niego z Konstantynopola, w po­wrocie z pielgrzymki do Ziemi Świętej. Tkaninę wielkich roz­miarów (2,8 m x 2,17 m} zdobi przedstawienie triumfu cesarza, prawdopodobnie Bazylego II. Pośrodku figuruje cesarz na ko­niu. Ubrany w długą dalmatykę, w kolorze ochry imitującej złoto, trzyma sztandar-Jabamm. Dwie kobiety, personifikacje Aten i Konstantynopola, przynoszą mu w darze wdzięczności diadem i koronę z pióropuszem z pawich piór. Bazyli II obcho­dził w 1017 r. zwycięstwo nad Bułgarami przez dwa triumfalne wjazdy, do Aten i do Konstantynopola. W czasie wjazdu do stolicy otrzymał rzadki i cenny dar — koronę ozdobioną pawi­mi piórami. Tkanina z Bambergu przypomina te właśnie epizo­dy historyczne. Jej ozdobne brzegi, wspaniale obwódki z kwia­tów „migdałowych" i rozetek są inspirowane przez emalie, z których przejęły kolory, a nawet złotą linię drucików komó­rek. Purpurowe tło, usiane małymi różowymi rombami oraz zielonymi tarczami z pąkami kwiatów różowych i niebieskich, naśladuje motywy tkanin lub ornamenty mozaik z VI w.; tak samo bliskie stylowi tego wieku są nieco grube oblicza obu personifikacji. Koń cesarski natomiast, bogato przybrany, o sty­lizowanych kształtach, przypomina zwierzęta orientalne z po­przednio omawianych tkanin. Przeznaczenie tego wyjątkowego zabytku nie jest znane. Być może tkanina z grobu biskupa ozdabiała niegdyś lożę cesarską.
W ciągu XI w. znane ornamenty nabrały większej finezji ry­sunku. Powszechna w tym czasie elegancja, przy jednoczesnej żywości figur, stała się charakterystycznym rysem ulubionego motywu skrzydlatego gryfa. Nową manierę dekoracji obrazuje ornament na jedwabiu z muzeum w Sion. Gryfy zamiast ,,spa­cerować", jak zwierzęta na wcześniej omówionych tkaninach, wspinają się na tylne łapy, a stojąc parami, skręcają ku sobie głowy ujęte w profilu. Medaliony, ujmujące je parami, stykają się brzegami i niemal łączą w ten sposób, że ich kwiatowa ob­wódka tworzy falistą linię ornamentalną.
Tendencje ornamentalne nasiliły się w XII w. i zaważyły na charakterze dekoracji. Wprowadzenie nowych technik tkac­kich wpłynęło na rozwój kwiecistości stylu. Lśniące jedwabie o adamaszkowych wzorach produkowane były coraz częściej. Powstało wiele nowych manufaktur, konkurencyjnych dla sto­licy. Wspaniale rozwinęły się pracownie w Koryncie i Tebach. Pracownie Cypru stały się sławne przez produkcję pełnych przepychu tkanin, przetykanych złotem.
W tym czasie wielu tkaczy emigrowało również na Zachód, głównie do Italii. W ten sposób sztuka tkactwa bizantyńskiego rozpowszechniła się szeroko na zachodzie Europy. Dwory normandzkie i niemieckie były głównymi odbiorcami wspaniałych wyrobów tej dziedziny bizantyńskiego rzemiosła artystycz­nego. meble kuchenne Trudno przypuścić, aby cała sztuka zdobnicza w ostatnim etapie historii Bizancjum przestała nagle istnieć, niemniej po­zostałe z tych lat obiekty nie świadczą o żywym rozwoju po­szczególnych gałęzi rzemiosła artystycznego. Z pewnością pro­dukowano też mniej. Czasy pełne niepokoju, częstych walk i trudności ekonomicznych nie sprzyjały rozkwitowi luksuso­wych wyrobów. Niszczeniu ulegało również to, co stworzono przedtem. Jan VI Kantakuzen, dla poratowania pustego skarbu, przetopił na monety wiele artystycznych sreber ozdabiających ikony i cale dworskie naczynie stołowe. W czasie uroczystych obchodów jego koronacji (w 1347 r.) pito tylko z czar ołowia­nych i glinianych. Jednakże złotnictwo kościelne niewiele chy­ba ucierpiało w czasie rekwizycji, gdyż mimo wszystko pozo­stało z tego czasu sporo zabytkowych obiektów. Szczególnie interesujące są srebrne i złote lub pozłacane okrycia ikon, sta­rannie zdobione — tzw. sukienki lub koszulki — które umoco­wywano na obrazach malowanych, pozostawiając odkryte je­dynie ręce i twarze postaci. Srebrne obramienia ikon ozdabia­ły cyzelowane sceny ewangeliczne lub popiersia Chrystusa i apostołów oraz efektowne motywy kwiatowe. Wyrabiano również ze srebra wachlarze liturgiczne, wytłaczano plakiety o tematach religijnych, przeznaczone na oprawy ksiąg. Styl epoki Paleologów uwidaczniał się na tych obiektach w ele­ganckich i nieco zmanierowanych postawach figur, w charak­terystycznym, wytwornym układzie szat i w motywach kla­sycznej architektury tła. Wiele z tych wyrobów zdobiły szla­chetne, barwne kamienie, perły lub emalie.
Pracownie Konstantynopola fabrykowały dalej tkaniny jed­wabne o motywach zoomorficznych, przeznaczone na szaty dla cesarza i dygnitarzy dworu; poznajemy je jedynie na podsta­wie miniatur i portretów malowanych na ścianach kościołów, gdyż dziwnym zbiegiem okoliczności nie znaleziono ich ni­gdzie, mimo licznych prac poszukiwawczych. Oprócz znanych motywów zwierzęcych, na-tkaninach występują drobne orna­menty kwiatowe i motywy palmetek rozsiane po całej po­wierzchni. Ich krzykliwe i rażące kolory ukazują, jak w cza­sach Paleologów zmieniła się na gorsze wyrafinowana sztuka tkactwa z epoki macedońskiej.
W jej miejsce wysuwał się coraz bardziej na pierwszy plan haft liturgiczny. Technika haftu, znana i uprawiana w Kon­stantynopolu we wszystkich wiekach, rozwinęła się najbar­dziej w twórczości kościelnej prawdopodobnie w XIV i XV w., czego domyślamy się na podstawie dość dużej ilości zabytków z tego okresu. Kartony wykonywane przez najlepszych arty­stów służyły, jak się sądzi, za wzory dla hafciarzy, którzy je przenosili igłą i złotą nitką na szaty liturgiczne i tapety ścien­ne. Na podstawie literatury wiemy, że wspaniale haftowanymi jedwabiami obijano ściany cesarskich pałaców. Pod względem staranności wykonania, stylu i artyzmu przypominały one malarstwo ścienne Paleologów. W zabytkach, które ocalały, można wyróżnić dwie katego-1 rie tkanin haftowanych: welony liturgiczne, które przykrywa­ły stoły ołtarzowe, kielichy i hostie oraz inne zasłony, jak również części szat liturgicznych, np. sakkos — odpowiednik łacińskiej dalmatyki, dmophórion biskupi — odmiana łaciń­skiego paliusza, zawsze ozdabiany krzyżami, epitrachelia, czyli rodzaje stuły, epimanikia — wyłogi u rękawów, oraz epigona-tes — części ozdabiające kolana.
Najbardziej charakterystyczną grupę, i jednocześnie naj­starszą, tworzą epitaphia — welony liturgiczne (w użyciu od XIII do XVII w.), symbolizujące całun Chrystusa; obnoszono je w czasie mszy, na końcu procesji darów w momencie „Wiel­kiego Wejścia" (wniesienie chleba i wina na główny ołtarz), wystawiano w kościołach od wielkiego czwartku do niedzieli wielkanocnej. Wokół leżącej postaci zmarłego Chrystusa, wy­haftowanej na welonie, czuwają czterej aniołowie przedsta­wieni z wachlarzami liturgicznymi w rękach oraz ewangeliści lub tylko ich symbole. Pierwszy datowany obiekt tego rodza­ju (1294—1295) to dar Andronikosa II Paleologa dla kościoła św. Klemensa w Ochrydzie, drugi nosi dedykacje króla Milu-tiną, zięcia Andronikosa. Trzeci całun, darowany przez króla Duszana monasterowi atonitów w Chilandarze, ma bogato roz­winiętą dekorację. Obraz główny otacza dwanaście wielkich świąt i dwa główne święta Marii — Narodzenie i Zaśnięcie — oraz wizerunki czterech ojców Kościoła. Haft wyróżnia się delikatnym stylem rysunku i pełnym umiaru nastrojem, w przeciwieństwie do welonu z Salonik, w którego scenach wypowiada się cały dramat, właściwy sztuce serbsko-mace-dońskiej. Haftowane welony, znane także w sztuce Bułgarii, Rumunii i Rusi, powstawały zawsze zgodnie z tendencjami malarskimi swojego czasu i środowiska artystycznego.
Epitrachelia, zarzucane na ramiona kapłana, prezentują bar­dziej różnorodny repertuar ikonograficzny. Najwcześniejsze, pochodzące z XIV w., ozdobione są przez parami ustawione medaliony, zawierające popiersia ewangelistów, świętych i Ma­rii. W XV w. ornament komplikuje się, wiele medalionów zą-wiera obrazy wielkich świąt i epizody z ostatnich chwil życia Chrystusa. Najpóźniejsza grupa ukazuje znów prostszy or­nament — postacie świętych w arkadowym obramieniu. Epimanikia mają najczęściej haftowaną scenę Zwiastowania, ale zastępują ją także inne sceny chrystologiczne. Ze wszyst­kich haftów o wysokim poziomie artystycznym największym arcydziełem jest dekoracja dalmatyki ze skarbca bazyliki św. Piotra w Rzymie, niegdyś sókkos patriarchy, które dostało się do kolekcji watykańskiej zapewne po upadku Konstantynopo­la. W datowaniu dalmatyki specjaliści wahają się, umieszcza­jąc ją między pierwszą połową XIV a początkiem XV w. Dal-matyka, pokryta z obu stron i na ramionach scenami chrysto­logicznymi, a ściślej — teofmeanicznymi, haftowanymi nicią zło­tą i srebrną na niebieskim jedwabiu, dorównuje artystycznym poziomem najlepszym ówczesnym obrazom malarstwa monu­mentalnego. Chrystus, przychodzący na końcu świata w oto­czeniu zbawionych, przedstawiony jest na przedniej stronie szaty, Przemienienie na plecach, Komunia apostołów na ramio­nach. Dobór tych scen ma szczególne znaczenie teologiczne: na skutek znaczenia tematu Przemienienie, jako prototypu Dru­giego Przyjścia Chrystusa na końcu świata, dekoracja nabiera wymowy eschatologicznej i jednocześnie upamiętnia ustano­wienie eucharystii. Ten wyjątkowy program ikonograficzny oraz wyjątkowa wartość wykonania, wypowiadająca się w do­skonałej kompozycji scenr w elegancji i precyzji szczegółów, pozwalają przypisać projekt rysunkowy dekoracji dalmatyki artyście z Konstantynopola. Podobieństwo ikonografii i stylu przedstawień dalmatyki z malowidłami kościołów potwierdza jeszcze raz wielką jedność istniejącą w artystycznym wyrazie sztuki bizantyńskiej, mimo różnic materiałów i technik, a tak­że pewnych różnic wynikających z funkcji dzieł.
Odrębne zagadnienie, którego w tej książce nie omówiono, stanowi wpływ, jaki wywarła sztuka bizantyńska na twór­czość plastyczną Europy zachodniej. Mimo zasadniczej róż-nicy kultur, a niekiedy i wrogości między Wschodem a Za­chodem, wpływ ten w niektórych okresach czasu zaznaczył się wyraźnie. Przede wszystkim jednak tysiącletni okres roz­woju sztuki bizantyńskiej uwidocznił istotną różnicę między postawą twórczą narodów obu części Europy: grecko-bizan-tyńskiej i łacińskiej. Na Zachodzie po upadku starego porząd­ku rodziły się w tym czasie nowe narody, a z nimi nowe poję­cia i nowa sztuka. Na Wschodzie natomiast cesarstwo zdołało się ocalić, a uważając się za spadkobiercę Rzymu, w pewnym stopniu kontynuowało i rozwijało jego sztukę. Idee religijne, którym ta sztuka służyła, ukształtowały jej wyraz odmienny od sztuki zachodniej. Świat realny, nigdy wiernie nie przed­stawiany ani nie wypowiadany, istniał w twórczości Bizan­cjum o tyle tylko, o ile konkretyzował wizję świata niebie­skiego i o ile służył umocnieniu uniwersalnego cesarstwa chrześcijańskiego, rozumianego jako obraz i odbicie Królestwa Niebieskiego. Dążenia do realizmu w sztuce Zachodu, a póź­niej do całkowitego iluzjonizmu nie napotykały tam żadnych ograniczeń programowych.
Rozpatrując dzieje sztuki Bizancjum od hellenizmu poprzez wieki średnie niemal do czasów nowożytnych, nie można stwierdzić, które elementy genetyczne tej sztuki zadecydowa­ły o jej'trwałej oryginalności. Wszystkie splatały się w jedno. Dziedzictwo kultury i sztuki rzymsko-greckiej, łącznie z wpły­wami krajów Azji Mniejszej i z formującą je myślą chrześci­jańską, stworzyły to niepowtarzalne, najbardziej jednolite zja­wisko artystyczne średniowiecznej Europy, które nazywamy sztuką bizantyńską.
« powrót
drukuj »

Galeria zdjęć